Poradnik
Jakie jest optymalne wytłumienie pomieszczenia odsłuchowego?
Współczesne pomieszczenia, w których słuchamy muzyki ze sprzętu audio, czyli po prostu nasze mieszkania, są coraz częściej urządzane nowocześnie, czyli oszczędnie - dywany nie przykrywają podłóg, ściany nie są zabudowane biblioteczkami, nawet na oknach często nie ma grubych zasłon. W większości przypadków mamy więc do czynienia z "niedotłumieniem" pomieszczenia i poprawę warunków akustycznych może przynieść zwiększenie intensywności typowego "umeblowania" lub wprowadzenie specjalnych ustrojów tłumiąco-rozpraszających. Z drugiej strony, nie należy w tych działaniach przesadzać, bowiem wcale nie jest tak, że im większe wytłumienie, tym lepiej. Przy małym wytłumieniu dźwięk jest żywy, nieuporządkowany, pozorne źródła na stereofonicznej scenie są trudne do lokalizacji, charakterystyka tonalna najczęściej eksponuje wyższe częstotliwości, chociaż mogą też pojawić się dudnienia basu. Przy zbyt mocnym wytłumieniu dźwięk jest zduszony, matowy, scena stereofoniczna dla słuchacza znajdującego się w idealnym miejscu odsłuchu jest co prawda bardzo precyzyjna, ale brakuje swobodnej przestrzeni i wybrzmienia. Komora bezechowa nie jest pomysłem na idealne warunki odsłuchu - to tylko narzędzie w technice pomiarowej.
Jaka jest optymalna odległość kolumn od ścian pomieszczenia?
Im kolumny stoją dalej od ścian czy innych powierzchni odbijających, tym w ich promieniowaniu mniejszy jest udział niskich częstotliwości. Dlatego od rodzaju kolumn, ich własnej charakterystyki, tego czy "same z siebie" uprzywilejowują bas, czy go upośledzają, zależy optymalne ustawienie, a także od tego, jaki charakter dźwięku sami bardziej lubimy. Kolumny z otworami bas-refleks na tylnych ściankach najczęściej wymagają większego odstępu od ścian, jako bezpieczną wartość wypada przyjąć jeden metr, natomiast w przypadku bas-refleksów wyprowadzonych do przodu będzie to jeden metr pomiędzy przednią ścianką kolumny a znajdującą się za nią ścianą pomieszczenia. Poza kwestią basu, jest też problem stereofonii, zakłócanej bardziej przez odbicia od bocznych ścian pomieszczenia - tutaj też wypada zachować odległość co najmniej metra, ewentualnie powierzchnie ścian znajdujących się w bezpośrednim sąsiedztwie głośnika zaadaptować akustycznie - wprowadzić tam elementy rozpraszające i pochłaniające (niekoniecznie "profesjonalne" ustroje akustyczne, ale choćby płytki regał na książki).
Jakie kopułki wysokotonowe są lepsze - metalowe czy tekstylne?
Poza nielicznymi egzotycznymi rozwiązaniami technicznymi, które nie wpisują się w schemat tego podziału, zdecydowana większość głośników wysokotonowych to kopułki albo tekstylne, albo metalowe. Występuje między nimi zaskakująca równowaga ilościowa, jak również jakościowa - spotkać można zarówno hi-endowe konstrukcje zespołów głośnikowych z tekstylnymi, jak i z metalowymi kopułkami wysokotonowymi. Najlepsze kopułki metalowe wcale nie brzmią twardo i metalicznie, a najlepsze jedwabne wcale nie są nazbyt delikatne czy, chociaż takie problemy można spotkać wśród tańszych modeli. Generalnie osiągnięcie pewnego poziomu jakości brzmienia, które będzie przede wszystkim wolne od dokuczliwości, jest łatwiejsze w przypadku kopułek tekstylnych, natomiast najdoskonalsze kopułki metalowe i jedwabne brzmią w sposób podobnie neutralny i wyrafinowany, chociaż wrażliwe uszy potrafią i w nich odkryć sygnaturę materiału, z jakiego zostały wykonane. Zawsze jednak należy pamiętać, że o tym, czy wysokich tonów w brzmieniu kolumny jest dużo, czy mało, decydują nie cechy samego głośnika wysokotonowego, ale sposób jego zaaplikowania poprzez zwrotnicę kolumny - czyli jej dostrojenie. Najdelikatniejsza kopułka jedwabna, grająca zbyt głośno, może stworzyć wrażenie brzmienia ostrego i... metalicznego.
Czy długość przewodów ma wpływ na pracę kolumn?
Najważniejszym parametrem fizycznym, jaki należy wziąć pod uwagę przy rozpatrywaniu kwestii długości połączenia między wzmacniaczem a zespołami głośnikowymi, jest rezystancja. Jednak nawet ona, w typowych połączeniach nie przekraczających 10 metrów, utrzymuje niskie wartości - nawet przy użyciu przewodu o przekroju 2,5mm^2, w zakresie dziesiątej części oma. Przy takich wartościach, spadek napięcia na przewodzie wywoła pomijalne dla brzmienia obniżenie poziomu w granicach dziesiątej części decybela. Nieco ciekawsze jest obniżenie lotów współczynnika tłumienia, który wpływa na "kontrolę" basu - jeżeli np. amplituner miał ten współczynnik na poziomie kilkunastu (wartość niemianowana), to i razem z kablem (umownie uznając kabel za część amplitunera) nadal będzie go miał w tym zakresie, ale jeżeli była to potężna końcówka mocy o współczynniku tłumienia kilkaset, to zostanie on zdegradowany do poziomu kilkudziesięciu, co może już słyszalnie pogorszyć jakość najniższych częstotliwości - ale tylko w przypadku kolumn o bardzo dobrych "wyjściowych" charakterystykach impulsowych. Stąd też grube kable, przynajmniej ze względu na rezystancję, mają sens, gdy połączenie jest rzeczywiście na tyle długie, że cieńszy kabel wprowadziłby do układu znaczącą rezystancję wobec wysokiego współczynnika tłumienia wzmacniacza. Natomiast używanie "węży ogrodowych" do łączenia amplitunerów z kolumnami na dystansach kilku metrów jest przerostem formy nad treścią.
Jakie znaczenie ma moc, a jakie efektywność zespołów głośnikowych?
Moc zespołu głośnikowego oznacza maksymalną moc elektryczną, jaką można do niego dostarczyć ze wzmacniacza. W zależności od normy, wedle której moc ta została ustalona, może chodzić o moc ciągłą lub krótkotrwałą, taką jaka nie powoduje uszkodzenia głośnika lub taką, jaka pozwala głośnikowi pracować w granicach określonych zniekształceń. Zawsze jednak chodzi o moc elektryczną, jaką możemy do głośnika dostarczyć, a nie o moc akustyczną, jaką z głośnika możemy otrzymać. Tylko niewielką część dostarczonej mocy elektrycznej głośnik zamienia na dźwięk (większość zamienia na ciepło, stąd też "grzanie się" i wynikające stąd niebezpieczeństwo uszkodzenia głośnika przy dużych dostarczonych mocach). Sprawność energetyczna, z jaką głośnik zamienia energię elektryczną na użyteczną (akustyczną) jest więc niska, ale niejednakowa dla wszystkich głośników i zespołów głośnikowych. Przyjętym sposobem wyrażenia tej sprawności, na skali logarytmicznej, w decybelach, jest właśnie efektywność. Kiedy czytamy, że efektywność głośnika X wynosi np. 86 dB przy 1 W/1 m oznacza to, że przy dostarczeniu do tego głośnika 1 W (mocy elektrycznej), ciśnienie akustyczne w odległości 1 m wyniosło 86 dB. Jeżeli efektywność głośnika Y wynosi np. 89 dB oznacza to, że jego efektywność jest o 3 dB wyższa niż efektywność głośnika X. Wynika z tego, że aby osiągnąć określony poziom natężenia dźwięku, do głośnika Y wystarczy dostarczyć dwa razy mniejszą moc niż do głośnika X. Dobrze jest mieć kolumny o wysokiej mocy, ale jeszcze praktyczniej kolumny o wysokiej efektywności - nie trzeba wówczas kupować wzmacniacza o dużej mocy, aby grać głośno. Z drugiej strony nie należy obawiać się kolumn o dużej mocy (zwłaszcza że producenci często zawyżają wartość tego parametru, podobnie jak efektywności), nie jesteśmy przecież zobligowaniu do jej pełnego wykorzystania - to tylko moc, jaką głośnik może przyjąć, a nie moc, którą trzeba mu dostarczyć.
Czy większość amplitunerów rzeczywiście nie jest zdolna do współpracy z 4-omowymi zespołami głośnikowymi?
Teoretycznie, kolumny o impedancji 4 omów, podłączone do wzmacniaczy, które przeznaczone są do współpracy z kolumnami o impedancji min. 8 omów, wywołują przepływ prądu o zbyt wysokim natężeniu, niebezpieczny dla końcówek mocy wzmacniacza. Ale poważnemu uszkodzeniu na skutek takiej sytuacji ulega tylko znikoma część wzmacniaczy (zwykle starych konstrukcji), najczęściej załączają się układy zabezpieczające. Ponadto temat ten w ogóle ogranicza się do wzmacniaczy generalnie słabych. Większość wzmacniaczy stereofonicznych nie ma problemów ze współpracą z 4-omowymi zespołami głośnikowymi, ostrzeżenia takie możemy natomiast spotkać w przypadku wielu amplitunerów wielokanałowych. Okazuje się jednak, że do wielu z nich w praktyce można podłączyć kolumny 4-omowe, którymi z kolei okazuje się być większość kolumn przedstawianych przez producentów jako... 8-omowe (sytuacja ta dotyczy generalnie, z nielicznymi wyjątkami, zespołów głośnikowych brytyjskich i francuskich). Ostatecznie, firmowymi danymi i zaleceniami dotyczącymi impedancji, wobec ich zwodniczości i niewielkiego ryzyka poważnych konsekwencji, nie należy się zbytnio przejmować.
Jakie kwestie techniczne decydują o tym, że amplitunery wielokanałowe nie dostarczają tak dobrego dźwięku stereo, jak tradycyjne wzmacniacze dwukanałowe?
Nie decydują o tym problemy tylko techniczne, ale raczej techniczno-ekonomiczne. W ramach amplitunera wielokanałowego otrzymujemy nie dwie, ale pięć, sześć, a nawet siedem końcówek mocy, a do tego dekodery, znacznie więcej terminali przyłączeniowych, autokalibrację z mikrofonem, nawet tuner radiowy... a nic za darmo. W tej sytuacji jakość pojedynczej końcówki mocy, odpowiedzialnej za brzmienie jednego kanału, nie może być tak wysoka, jak we wzmacniaczu dwukanałowym, którego konstrukcja skupia się na tym, co potrzebne do słuchania stereofonicznego. Takie porównanie ma oczywiści sens tylko w kontekście określonej, podobnej ceny obydwu urządzeń. Wysokiej klasy amplituner wielokanałowy może mieć końcówki mocy lepsze niż tani wzmacniacz stereofoniczny, czy wówczas jego dźwięk stereofoniczny również będzie lepszy? Też niekonieczne, bo sposób prowadzenia sygnału przez skomplikowany i nafaszerowany obwodami amplituner zwykle naraża go na większe zakłócenia i szumy. DZIAŁ: STEREO, WZMACNIACZE 53.Czy lepsze są wzmacniacze zintegrowane czy komplety: przedwzmacniacz/końcówka mocy? Wzmacniacz zintegrowany zawiera w sobie kompletną końcówkę mocy i układy pozwalające na wybór źródła, wstępne wzmocnienie i dopasowanie poziomu głośności do wymagań słuchacza. Układy takie, wyodrębnione, mogą tworzyć oddzielne urządzenie - przedwzmacniacz. Rozdzielenie przedwzmacniacza i końcówki pozwala na ich odseparowanie mechaniczne i elektryczne, a tym samym stworzenie bardziej komfortowych warunków pracy - zwłaszcza dla przedwzmacniacza. Z drugiej strony wymaga to zewnętrznych połączeń, implikuje problemy związane z dopasowaniem impedancyjnym. Praktyka pokazuje jednak, że w hi-endzie, obok kilku bardzo drogich i bardzo dobrych wzmacniaczy zintegrowanych, dominują komplety dzielone. W zakresach średnio i niskobudżetowych dzielenie ma znacznie mniej sensu - zbyt dużą cześć budżetu pochłoną oddzielne obudowy itp. Samo podzielenie nie jest gwarancją sukcesu i jakości.
Czy odtwarzacze DVD radzą sobie gorzej z dźwiękiem płyt CD niż odtwarzacze CD?
Wyspecjalizowane odtwarzacze CD grają znacznie lepszym dźwiękiem stereo niż odtwarzacze DVD (lub uniwersalne) z danego zakresu cenowego. Powód takiego stanu rzeczy tkwi przede wszystkim w sposobie taktowania sygnału: w odtwarzaczach DVD główny zegar, wykorzystywany dla wszystkich sygnałów - wizji i audio - ma częstotliwość dobraną pod kątem wizji. Taktowanie dla audio, w tym CD, uzyskuje się w pętlach PLL, które w tym przypadku są źródłem bardzo wysokiego jittera. Nawet jeśli w urządzeniu zastosuje się osobny zegar dla wizji i osobny dla fonii, to i tak zegar audio ma częstotliwość podstawową przystosowaną dla sygnałów z płyt DVD, a więc z częstotliwością próbkowania 48 kHz i jej wielokrotności. Innym problemem odtwarzaczy DVD jest obecność układów wizyjnych, pracujących z dużymi częstotliwościami zegara, a przez to generującymi duże szumy wysokoczęstotliwościowe, które wpływają na pracę segmentu audio.
Dlaczego kopia cyfrowa płyty CD brzmi inaczej niż oryginał?
Już w pierwszym etapie wykonywania kopii płyty CD napotykamy na błędy jej odczytu. standard CD został tak stworzony, aby nawet przy ubytku danych (spowodowanym uszkodzeniem czy tylko zabrudzeniem płyty) dźwięk był nieprzerwany. Oczywiście udaje się to zrobić tylko do pewnego poziomu utraty danych, powyżej którego do gry wkracza układ korekcji błędów, 'odgadujący' brakującą część oryginalnego materiału. Płyta jest więc różnie czytana przez różne urządzenia, a nawet kolejne 'przejścia' na tym samym odtwarzaczu mogą generować rozbieżne dane. Jeszcze trudniejszy jest zapis, tu wchodzi w grę precyzja wypalenia 'pitów', a ta zależy od jakości mechanizmu, jakości nośnika i parametrów zapisu (prędkości). Kiedy już dostajemy upragnioną kopię, trzymamy w ręku krążek, który charakteryzuje się gorszą (w sensie optycznym - niższy współczynnik odbicia światła) jakością powierzchni od źródłowej płyty tłoczonej, co także nie jest bez znaczenia na późniejszym etapie odtwarzania takiego nośnika. Efektem tak długiego i obfitującego w pułapki procesu nie jest więc nigdy kopia idealna. W przypadku mocno uszkodzonego oryginału praca może się jednak opłacić. Kopiując płytę za pośrednictwem dysku twardego, na korektę błędów przy odczycie mamy nieskończenie wiele czasu i za którymś z kolei podejściem laser może jednak poprawnie odczytać uszkodzone partie, a później zapisze je na świeżym krążku CD-R.
Dlaczego subwoofery spotykamy zawsze w systemach wielokanałowych (kina domowego), a bardzo rzadko w stereofonicznych?
Subwoofery pojawiły się przed epoką kina domowego. Na początku lat 90. popularność zaczęły zdobywać stereofoniczne systemy sub-sat, oferujące zacznie łatwiejszą instalację w porównaniu do pary tradycyjnych, dużych kolumn - małe satelitki lokujemy w miejscach optymalnych dla stworzenia panoramy stereofonicznej, a subwoofer umieszczamy w dowolnym miejscu pomieszczenia. Subwoofery były jednak wówczas pasywne, zasilane z wyjść głośnikowych wzmacniacza stereofonicznego. Możliwość wyodrębnienia subwoofera, jako wspólnego dla wszystkich kanałów głośnika przetwarzającego najniższe częstotliwości, wynika z dość skomplikowanych zjawisk akustycznych, które ostatecznie sprowadzają się do wniosku, że w typowym pomieszczeniu odsłuchowym nie potrafimy lokalizować źródeł tonów najniższych. Przy opracowywaniu formatów dźwięku wielokanałowego wzięto to pod uwagę, i już w sposobie rejestracji ścieżki dźwiękowej utworzono specjalny kanał dla najniższych częstotliwości - LFE (Low Frequency Effects). W ten sposób funkcjonowanie subwoofera wpisano w samą zasadę działania systemu wielokanałowego, podczas gdy w układach stereofonicznych jest to tylko opcja, niezbyt chętnie wykorzystywana przez audiofilów w systemach wyższej klasy, ponieważ uważa się, że mimo wszystkich zalet funkcjonalnych, oddzielenie niskich tonów jest pewnym kompromisem w stosunku do działania pełnozakresowych zespołów głośnikowych.
Które z dodatkowych głośników są ważniejsze - centralny czy efektowe?
Jeżeli już zdecydowaliśmy się budować pełny, niewirtualny, ale oparty na fizycznie istniejących głośnikach system 5.1, 6.1 lub 7.1, to w pierwszym rzędzie musimy odpowiedzieć na pytanie: czy system ten będzie również służył do słuchania muzyki w trybie stereofonicznym? Odpowiedź na to pytanie jest najczęściej twierdząca, stąd też prymat zostaje przyznany kanałom przednim lewemu i prawemu, które do tego celu będą służyć. To jednak wpływa na sytuację, w jakiej znajduje się kanał centralny. Ściśle współpracuje on z kanałami lewym i prawym w tworzeniu przedniego pola dźwiękowego w systemie wielokanałowym i jego upośledzenie względem tych kanałów czy inny charakter brzmienia może poważnie osłabić końcowy rezultat. Biorąc pod uwagę czy to wielokanałowe nagrania muzyczne, głównie koncertowe, w których bardzo ważna będzie dźwiękowa spójność przedniego planu, czy filmową ścieżkę dźwiękową, na której dialogi zostały zapisane właśnie w kanale centralnym, kanał ten musi obsługiwać głośnik dobry, odpowiednio mocny i brzmiący podobne, jak głośniki lewy i prawy. Kanały efektowe, mówiąc najogólniej, mają do spełnienia już mniej odpowiedzialną rolę, i głośniki je obsługujące nie muszą swoją jakością nawiązywać do jakości głośników przednich.
Gdzie należy umieścić głośniki efektowe?
Jeżeli jest to system 5.1 przeznaczony głównie do obsługi kina domowego i o ile nie jest to system THX, to z tyłu, po bokach miejsca odsłuchowego, o ile to możliwe symetrycznie, nieco wyżej niż głośniki przednie (w zakresie od 1 metra do półtora). Jeżeli jest to system do słuchania wielokanałowej muzyki (SACD-Mch, DVD-A), to głośniki powinny znajdować się na takiej samej wysokości co głośniki przednie (a do tego, teoretycznie, być tego samego typu!). Jeżeli jest to system THX, to powinny znajdować się wyżej, ale dokładnie z boku słuchacza (i będą to wówczas 'dipole'). Jeżeli budujemy system 6.1 lub 7.1, to głośniki tylne powinny znajdować się na takiej samej wysokości co boczne.
Czym różni się DD od DD-EX i DTS od DTS-ES?
Zarówno DD jak i DTS zawiera zakodowany dźwięk dla sześciu kanałów oznaczanych skrótem 5.1. W DD-EX i DTS-ES kodowanie rozszerzono o jeden kanał (6.1) dodając tylny głośnik centralny. O tym, czy głośnik z tyłu będzie jeden czy dwa (wówczas przechodzimy już na format 7.1) decyduje użytkownik, który kupuje odpowiedni amplituner i wymaganą (przez siebie) liczbę zespołów głośnikowych. DD-EX i DTS-ES pozwalają na uzyskanie doskonalszego efektu surround (otaczającego) niż z 5.1, ale wymaga określonych możliwości lokalowych, a płyt zapisanych w formacie 6.1 wciąż jest znacznie mniej, niż w formacie 7.1.
Jak lepiej dostarczyć sygnał audio z odtwarzacza DVD do amplitunera - łączem analogowym czy cyfrowym?
Generalnie można założyć, że lepsze procesory do obróbki skompresowanych sygnałów 5.1 znajdują się w amplitunerze. Z reguły jest tam potężny procesor wykonujący wiele operacji w zakresie systemów Dolby Digital i DTS. Wspomniany chip pracuje tylko w cyfrowy sposób, więc analogowe podłączenie DVD i tak wymagałoby przełożenia tego sygnału na cyfrowy. Lepiej więc od razu amplitunerowi dostarczyć przebieg zerojedynkowy. Jeżeli jednak zależy nam na dźwięku wysokiej jakości z płyt CD, to może się okazać, że lepiej jest użyć wyjścia analogowego - często w odtwarzaczu DVD są lepsze konwertery C/A niż w amplitunerze (oczywiście dla obydwu urządzeń podobnej klasy). Zdarza się jednak, że amplituner dekoduje docierający sygnał analogowy na cyfrowy, 'obrabia' i konwertuje znów na analogowy. Wówczas na drodze sygnału mamy trzy dekodery: C/A w CD i A/C i C/A w amplitunerze. W tej sytuacji lepiej jest użyć połączenia cyfrowego. W przypadku większości dostępnych odtwarzaczy Blu-ray należy skorzystać z połączenia cyfrowego i konwerterów w amplitunerze, niezależnie od rodzaju odtwarzanego materiału. Takie rozwiązanie sugerują sami producenci, zdecydowanie zalecając łączenie wspomnianych urządzeń kablem H.
Co to jest THX i jakie są aktualne wersje tego certyfikatu?
THX to opracowane kilkanaście lat temu, przez studio Lucasfilm ('Wojny Gwiezdne') zalecenia dotyczące sposobu organizacji przestrzeni dźwiękowej w systemach kina domowego i idące w ślad za tym normy określające podstawowe wymagania jakościowe dla wszelkich urządzeń pracujących w takich systemach. Z upływem lat tylko część zaleceń THX pozostała aktualna - głównie te dotyczące raczej ogólnych, uniwersalnych parametrów wzmacniaczy, takich jak moc, dynamika czy poziom zniekształceń. Stąd też logo THX na wzmacniaczu czy amplitunerze jest miarodajnym świadectwem wysokiej jakości, chociaż wcale nie musi oznaczać jakości szczytowej, a z drugiej strony bardzo wiele, czy nawet większość urządzeń zasługujących na takie wyróżnienie wcale nie może się nim pochwalić, bo jego uzyskanie oznacza kupienie licencji, a to kosztuje... Z powodu oryginalnej koncepcji akustycznej, norma THX określała na tyle specyficzne (i niewygodne dla odtwarzania muzyki) parametry zespołów głośnikowych, iż po krótkim okresie prób dostosowania się do tych norm, producenci kolumn dali sobie z tym spokój, i stąd praktycznie żadne, nawet najlepsze kolumny nie noszą znaczków THX. Najczęściej spotykanym reliktem THX-owej koncepcji są dipolowe głośniki surroundowe (które w systemach 5.1 powinny znajdować się nie z tyłu, ale z boku słuchacza).
Jednak certyfikaty przyznawane przez THX z roku na rok rozrastają się, obejmując coraz szersze grupy urządzeń, poczynając od multimedialnych, komputerowych systemów A/V, poprzez domowe, stacjonarne urządzenia, na filmowym sprzęcie profesjonalnym (montowanym w wytwórniach i kinach) skończywszy. W ramach domowego AV znaczki THX można spotkać przede wszystkim na amplitunerach, procesorach i wzmacniaczach. Najskromniejszą i najrzadziej już spotykaną jest THX Select, przeznaczony do najmniejszych pomieszczeń, jego następcą jest Select2. Wyżej stoją certyfikaty Ultra oraz Ultra 2 (przyznawane urządzeniom znacznie droższym i lepszym) już z obowiązkową obsługą konfiguracji 7.1. Najnowszymi wcieleniami certyfikatów, które spotykać będziemy w produkowanych obecnie urządzeniach, są Select 2 Plus oraz Ultra 2 Plus. Oprócz ceny, kryteriów jakościowych i przeznaczenia do konkretnych pomieszczeń, poszczególne wersje różnią się także zaaplikowanymi procesorami wspomagającymi przetwarzanie dźwięku i generującymi dodatkowe efekty DSP na potrzeby wymaganych konfiguracji głośnikowych.
Czym różnią się technologie LCD i PDP stosowane w telewizorach, jakie są ich praktyczne wady i zalety?
Matryca LCD nie generuje światła, ale jest podświetlana przez lampę fluorescencyjną umieszczoną w urządzeniu. Sam ekran pełni rolę specyficznego filtra. Każdy piksel matrycy złożony jest z trzech subpikseli: niebieskiego, czerwonego i zielonego. Znajdujące się wewnątrz subpikseli ciekłe kryształy są polaryzowane za pomocą dwóch elektrod, w zależności od przyłożonego napięcia przepuszczają lub zatrzymują światło. W ten sposób odbywa się sterowanie matrycą, a więc zarządzanie kolorami. Matryca telewizora plazmowego składa się z cel wypełnionych gazem, który pobudzany napięciem zmienia swój stan przechodząc w stan plazmy, generując jednocześnie promieniowanie ultrafioletowe. Zakres UV jest niewidoczny dla człowieka, ale pobudza fosfor, który emituje światło widzialne. Pojedynczy piksel plazmy składa się z trzech subpikseli, z których każdy ma wewnątrz fosfor o innej barwie. Zalety PDP to dobra dynamika zmian i wysoki kontrast, odpowiedzialny za lepszą niż w LCD reprodukcję czerni; zaletą LCD jest z przede wszystkim większa jasność, pozwalająca na oglądanie nawet w nasłonecznionym pokoju. Problemy związane z żywotnością obydwu technologii stały się już marginalne.
Co oznaczają symbole 480i, 480p, do 1080i, 1080p?
Powyższe symbole mówią o rozdzielczości sygnału, czyli liczbie pionowych i poziomych linii matrycy bądź wyświetlacza. 'i' oznacza interlaced, czyli skanowanie międzyliniowe bądź wyświetlanie z przeplotem, 'p' symbolizuje progresywne skanowanie. Liczba w oznaczeniu zawsze związana jest z poziomymi liniami zawartymi w obrazie. Dla formatu 16:9 lista rozdzielczości prezentuje się następująco:
480i - 850:480 z przeplotem
480p - 850:480 z ps
576i - 1024:576 z przeplotem
576p - 1024:576 z ps
720i - 1280:720 z przeplotem
720p - 1280:720 z ps
1080i - 1920:1080 z przeplotem
1080p - 1920:1080 z ps
Łatwo policzyć, że np. rozdzielczość 480 (standardowa dla płyt DVD) daje niewiele ponad 400 tysięcy pikseli na ekranie, a 1080 (full HD) 2 miliony, a więc aż 5 razy więcej.
Na jak duże odległości można przesyłać sygnał wizyjny?
Bez utraty rozdzielczości można przesyłać sygnał wideo nawet na kilkaset metrów. Jest to możliwe dzięki urządzeniom konwertującym HDMI, komponent czy kompozyt na sygnał 'wpychany' w komputerową skrętkę CATV. Z drugiej strony (przy projektorze bądź telewizorze) znów rozkodowuje się sygnał do pierwotnej postaci. Osiągana jakość i odległość zależą od klasy urządzeń kodujących i dekodujących. Przesyłanie tradycyjne (bez konwersji) jest najtrudniejsze dla sygnałów HDMI i S-Video. Graniczną odległością dla HDMI jest 15 m, powyżej zaleca się stosowanie wspomnianych urządzeń CATV bądź połączeń światłowodowych. Stosunkowo niewrażliwy na odległość jest standard komponent, ale najmniejszej degradacji ulega kompozyt (choć nie wolno zapominać, że z założenia jest to sygnał o najgorszej jakości). Kompozyt i komponent możemy przekazać nawet do 100 m, oczywiście używając przewodów dobrej jakości.
Co to jest wygrzewanie sprzętu? Jak się je przeprowadza?
Wygrzewanie nowego sprzętu jest dość kontrowersyjną sprawą. Według zwolenników, każde nowe urządzenie, zanim osiągnie swoje optymalne własności dźwiękowe, musi przez jakiś czas pracować. Pomimo różnych opinii na ten temat, trzeba powiedzieć, że w wielu przypadkach jest to prawda. Najlepiej widać to w przypadku zespołów głośnikowych - zawieszenia głośników są na początku dość sztywne i dopiero dłuższe używanie powoduje, ze guma i inne materiały w nich stosowane nabierają odpowiedniej elastyczności. W napędach CD i DVD tez musi nastąpić 'dotarcie'. We wzmacniaczach przez dłuższy czas swoje własności kształtują kondensatory. Wygrzewanie można przeprowadzić klasycznie, tj. po prostu przez dłuższy czas używając systemu, albo przy pomocy specjalnych płyt, na których zarejestrowano kompilacje złożonych sygnałów, przyspieszających ten proces. Wielu audiofilów przez krytycznymi odsłuchami, na kilka godzin wcześniej, włącza urządzenia, aby się 'nagrzały'. Ma to uzasadnienie w fizyce: elementy przewodzące, przede wszystkim lampy i tranzystory, ale również oporniki, mają różne właściwości elektryczne w zależności od temperatury pracy.
Poradnik powstał we współpracy z magazynem AUDIO



